Tatry – Kościelec Mały bo ten większy budzi obawy

Jak to jest, że czasem, a wręcz bardzo często, otwarta przestrzeń wciąga, w dosłownym tego słowa znaczeniu? Stoję na krawędzi skały, niby stabilnie mam pod nogami a tu wydaje mi się, że lecę w dół… Brrr! Niczym nocny koszmar.

To jednak nie sen a rzeczywista rzeczywistość.

Mimo tego odważyłam się i weszłam wyżej niż planowałam. To znaczy nie planowałam bo nie wiedziałam jak tam jest. Tak czy inaczej znalazłam się na Małym Kościelcu (1866 m n.p.m.). Ale to jeszcze nic. Gorzej było dostać się na ten szczyt. Najpierw wdrapaliśmy się na przełęcz Karb (1853 m n.p.m.).

Tam idziemy

Podejście było w miarę spokojne jak na warunki górskie. Słońce trochę przypiekało. Wybraliśmy szlak od Hali Gąsienicowej (1514 m n.p.m.) w kierunku Kasprowego Wierchu – żółtym szlakiem, potem czarnym na Świnicką Przełęcz i ostatecznie niebieskim na Karb.

Jak ktoś woli hadrcorowe podejścia to proponuję czarny szlak od Czarnego Stawu Gąsienicowego.

Do stawu można iść tędy

Hala Gąsienicowa

Po drodze napotkaliśmy kilka zbiorników wodnych – całkiem sympatycznych zresztą. Jeden z większych to Zielony Staw. Ale on faktycznie jest zielony co widać z góry.

Wdrapałam się na Karb. Idę w lewo a tu trochę niewesoło. Nagle przepaść. Co ja widzę? Mój ulubiony Czarny Staw Gąsienicowy. Z góry wyglądał jak niebieska kałuża. Dobrze, że na skałach rosną kosodrzewiny – dzięki temu przepaść wydała się mniej straszna. Mimo tego i tak się bałam troszeczkę. Gorzej było z przejściem dalej na Mały Kościelec. W końcu mieliśmy zejść na dół nad Czarny Staw.

Nie patrząc na dół, tzn. starając się nie patrzeć, bo jak tu nie patrzeć jak takie widoki, niczym kozica przebiegłam kawałek wąską ścieżką. I tak kawałek po kawałku przeszłam mijając się z ludźmi na szlaku, bojąc się, że mnie zepchną przez nieuwagę.

Mały Kościelec

Uff… udało się. Najgorsze za nami. Teraz pozostało już tylko zejść w dół. Dobrze, że nie w górę. Ten czarny szlak to masakra – tak stromo. No ale ludzie ochoczo nim wchodzą jakoś dają radę. I tak wkrótce dotarłam do Czarnego Stawu Gąsienicowego.

Za plecami mam ten większy Kościelec, na który iść nie chciałam

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blip
  • Blogger.com
  • email
  • Gadu-Gadu Live
  • RSS
  • Twitter
  • Ulubione
  • Wykop
  • Śledzik
Ten wpis został opublikowany w kategorii Europa, góry, podróże, Uncategorized i oznaczony tagami , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 odpowiedzi na „Tatry – Kościelec Mały bo ten większy budzi obawy

  1. Artur pisze:

    Uwielbiam chodzić po górach, świetną trasę przedstawiłaś:) Może się kiedyś spotkamy na szlaku:)

  2. Agata pisze:

    kto wie, wszystko jest możliwe :)

  3. Franek pisze:

    Ten większy nie jest wcale taki straszny;)

  4. Agata pisze:

    no nie wiem, z dołu wydaje się straszny :)

  5. Jeszcze nie miałem okazji tej trasy przejść, ale z widoków widzę że prezentuje się przepięknie :) Dla mnie do tej pory najbardziej zapadły w pamięć Czerwone Wierchy i cały szklak od nich na Kasprowy Wierch.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

CommentLuv badge