Szanghaj, Chiny cz.4

Sklepy i środki komunikacji

Ulicami Szanghaju jeździ się głównie samochodami, autobusami, skuterami i rowerami. Napęd spalinowy i elektryczny. Kiedyś podobno drogami pędziły też motory ale teraz to rzadkość. Generalnie nie widziałam starych samochodów, natomiast rowery i skutery to owszem nie jeden pogryziony zębami czasu ;-)

20170912_075306

A jaka moda na tych pojazdach! Szkoda że nie porobiłam zdjęć. Chyba widok niektórych ludzi mnie zahipnotyzował. Niektóre panie na skuterkach jeżdżą nawet w eleganckich sukienkach. Czasem zakładają maseczki. Na głowie zdarzają się czapki różnego dziwnego kształtu. Jedna pani jechała nawet z parasolem. Na rękach zazwyczaj noszą ochraniacze, takie zakrywające całe ręce a często też i więcej ciała, np. zakładają jakiś sweter albo żakiet tył na przód (przód zakryty, plecy odkryte). Czasami ochraniacze zrobione są z jakiejś pianki, folii czy czegoś tam jeszcze. Widziałam też skutery nakryte plastikową osłoną – coś w rodzaju przezroczystej płyty zaczynającej się z przodu a kończącej z tyłu skuterka, taki łuk a po bokach przestrzeń otwarta. Normalnie szok, długo można by jeszcze opowiadać.

20170908_141336 20170909_171605

Na skuterkach potrafią jeździć po 3 osoby a może i więcej. Widziałam jak trzecia osoba wciskała się na siedzenie. Oj za wygodnie tam pewnie nie było. Jak sardynki w puszce. Oprócz osób na jednośladach wozi się też wszystko. Nawet meble, nie ważne jakiej wielkości, jak się dobrze rozmieści ciężar to już połowa sukcesu.

Mało kto zakłada kask na głowę, a w zasadzie nikt. Zauważyłam, że więcej miejsca na chodnikach jest dla rowerów i skuterów niż dla pieszych. W związku z tym trzeba mieć oczy dookoła głowy.

Ogólnie kierowcy prawie przestrzegają przepisów ruchu drogowego. Pieszy to nie ma chyba żadnych praw poza prawem do ucieczki. Swoją drogą to policja nie zwraca na to uwagi, od czasu do czasu kierują ruchem i nic ich nie interesuje co się dzieje dookoła, no może jakaś stłuczka to już coś. O dziwo światła na skrzyżowaniach są i na czerwonym wszyscy się zatrzymują. Jednoślady jadą głównie prawym pasem drogi.

20170912_170326

W Szanghaju bardzo dobrze jest rozwinięta kolej podziemna. Tłumy ludzi rano znikają pod ziemią, jadą do pracy metrem bo jest szybko i bez korków.

Sklepów jest pełno, jak wszędzie w wielkich miastach. W Chinach są też hipermarkety takie jak u nas. Do jednego mieliśmy blisko więc głównie tam robiło się zakupy. Wiele produktów mają innych niż u nas, pewnie z racji klimatu, mody i zapotrzebowania. Ubrania trochę staroświeckie. W małych butikach już widziałam ciekawsze. Fajne były owoce i warzywa, tańsze niż u nas pewnie dlatego że tam blisko rosną.  W sprzedaży były też robaki. Tego to na tym etapie świadomości raczej bym nie zjadła. Brrr

Dziwne i nie spotykane było stwarzanie atmosfery targowiska. Na półkach w różnych częściach sklepu (na szczęście nie w całym budynku) leżały megafony i się darły wniebogłosy. Ale czego chciały to nie wiem. Pewnie oferowały jakiś towar w promocji.

Udało mi się też trafić na prawdziwe targowisko. Szkoda, że tematyka dotyczyła tylko zwierzątek i kwiatów domowych. Było tam wszystko do akwarium. Różne pieski, kotki, wiewiórki, ptaki i inne stworki, które można trzymać w domu. Biedne istoty smażyły się w słońcu w klatkach (a w ten dzień było gorąco). Cieszę się, że tam trafiłam, takie miejsca najlepiej pokazują życie tubylców.

Jednego dnia padał deszcz (tak w ogóle to nie tylko jednego dnia ). Całą grupą pojechaliśmy do APAC Yinyang Market. Jest tam pełno sklepików. Takie ogromne targowisko pod dachem. Tuż przy linii metra nr 2. Można się zgubić jak się jest za pierwszym razem – tyle zakamarków. Wszyscy się targowali ile się da. Bo tam trzeba się targować, ceny ustawione są pod turystów (wręcz koszmarnie zawyżone). Z kwoty 650 Juanów można zejść do 50 Juanów ale trzeba uparcie stać przy swoim. Sprzedają tam oryginały i podróbki, samemu można określić co jest co. Jak coś jest dobrze zrobione, odpowiednio ciężkie, cieszy oko to prawdopodobnie wartościowy przedmiot, jak lekkie, zalatuje plastikiem czy też gumą, klejem / innym chemicznym zapachem to raczej jest podróba.

incrocio photo1jpg

Odwiedziliśmy jeszcze jedno ciekawe miejsce – fabrykę jedwabiu w Szanghaju. Przyjeżdżają tam często wycieczki autokarowe. Pokazano nam jak pozyskuje się włókna z jedwabników. Po prezentacji można było kupić sobie coś z jedwabiu. Piękne były niektóre rzeczy. Zdumiewające jest to, że z tego surowca można uzyskać tak różne materiały, o tak różnej teksturze.

Dużo można by jeszcze pisać o tych Chinach… To napiszę coś jeszcze. Do następnego razu.

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blip
  • Blogger.com
  • email
  • Gadu-Gadu Live
  • RSS
  • Twitter
  • Ulubione
  • Wykop
  • Śledzik
Ten wpis został opublikowany w kategorii Azja, Chiny, podróże i oznaczony tagami , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

CommentLuv badge