Szanghaj, Chiny cz.6

Napiszę teraz trochę o Chińczykach. Nie miałam za wiele kontaktów z nimi więc mogę tylko przedstawić swoje spostrzeżenia.

Ogólnie spodziewałam się, że będę patrzeć na nich z góry a tu niespodzianka: przeciętny chińczyk jest mojego wzrostu. Oczywiście są też niskie osoby ale to głównie te starsze. Nowe pokolenie rośnie jak na drożdżach, pewnie to wina dobrobytu i sztucznych witamin dodawanych do wszystkiego (jak i u nas).

20170909_144323

Dziwię się, że mało kto mówi po angielsku, przecież to światowy język. No ale cóż Włosi, Francuzi też nie mówią więc nie wiem czemu się tak dziwię. Nawet panie recepcjonistki w hotelu tylko po chińsku rozmawiać chciały. Wszystko trzeba było na migi.

W hotelu na holu recepcyjnym i na każdym piętrze stały popielniczki z piaskiem, pod spodem śmietniki. No tak ale przecież nie wolno palić w budynku. Okazało się, że to są spluwaczki. Chińczycy plują obrzydliwie, dobrze że nie wszyscy i nie wszędzie.

Miejscowa ludność ma w zwyczaju oddawać się południowym drzemkom. Widziałam takich. Nie, żeby leżeli w łóżku, czy chociażby na dworze na macie. Leżeli na stolikach w barze. Jedna pani sprzedawczyni leżała na blacie w punkcie gastronomicznym. Centralnie, nawet nie poszła na zaplecze tylko przymknęła szklane okienko i sobie drzemała. No i nie kupisz nic człowieku. W markecie jakaś kobitka prawie drzemała. Siadła sobie na dolną półkę sklepową między towarami, obok wiadro, miotła, szmata. Wyglądała na bardzo zmęczoną. Może to przez te upały na dworze. Że też tak pracownicy mogą leniuchować i nikt ich nie goni. Nie to co u nas.

Wysadzanie dzieci na ulicach stało się faktem. Słyszałam o tym zanim tu przyjechałam. Zobaczyłam na własne oczy. Pani siedzi sobie na stołeczku. Na kolanach małe dziecko. Dziecko robi sobie kupkę na chodnik. Pierwsza reakcja moich koleżanek: bezcenne. Śmiechu była kupa. Potem pani ta przytulała dzieciaka nawet nie wstając, dalej nad tą kupą. Jak zwierzęta. Ciekawe czy chociaż miała ze sobą papierową torebkę i łopatkę, jak u nas dla psów ;-)

20170912_162110

Nasz opiekun Mao gdy wyjeżdżaliśmy powiedział nam, że życzy nam 1.szczęścia, 2.zdrowia i 3.dostatku. Kolejność ma znaczenie. To jedna z mądrości chińskich. Chińczycy ogólnie uznawani są za pokojowych ludzi bo jedzą pałeczkami, natomiast Europejczycy są bardziej agresywni bo jedzą widelcami – to taka tamtejsza anegdota. Tak poza tym Chińczycy bardzo głośno mówią i są cwani. Jak opuszczaliśmy hotel poznaliśmy się na ich przebiegłości. Zaczęli sprawdzać pokoje, które opuściliśmy. Nagle okazało się, że brakuje a to kluczy a to wazonu, to znowu ręczników. Litości, nic nie zginęło zaczęli wymyślać by zatrzymać wpłacony przez nas depozyt. Nie było czasu na wykłócanie bo spieszyliśmy się na samolot. Tak czy inaczej zabrali nam 100 dolarów ot tak sobie.

20170912_162642

Mimo tego co zobaczyłam w czasie tak krótkiego pobytu wierzę, że jest sporo mądrych ludzi w tym kraju i uczciwych. Chińska filozofia jest bardzo ciekawa. Podziwiam również Tradycyjną Medycynę Chińską. Mam nadzieję, że kiedyś zgłębię ją bardziej. Na razie korzystam z dobroci Tai Chi i gotowania według Kuchni Pięciu Przemian.

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blip
  • Blogger.com
  • email
  • Gadu-Gadu Live
  • RSS
  • Twitter
  • Ulubione
  • Wykop
  • Śledzik
Ten wpis został opublikowany w kategorii Azja, Chiny, podróże i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Szanghaj, Chiny cz.6

  1. Monika pisze:

    Bardzo ciekawy wpis, zwłaszcza fragment o wysadzaniu dzieci :D
    A zdjęcia cudowne. Pozytywnie zazdroszczę wrażeń.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

CommentLuv badge